Autor tego bloga jest sam pasjonatem neusskiego strzelectwa – a nawet jeśli zawołanie myśliwskie „Horrido“ nie jest mottem jego własnego stowarzyszenia, zna je aż nazbyt dobrze z innych stowarzyszeń. Pozdrowienia kieruję do Korpus Strzelców z Neuss!
Przedsiębiorstwu z Werl nakazano wstrzymanie dalszej sprzedaży wyrobów odzieżowych opatrzonych tradycyjnym zawołaniem myśliwskim „Horrido!“. Powód: kancelaria prawna powołuje się na unijne prawo znaków towarowych dotyczące tego oznaczenia. Dyrektor zarządzająca stawia opór i podejmuje kroki prawne.
„Horrido!“ jest powszechnym wśród myśliwych pozdrowieniem, okrzykiem na cześć oraz toastem, który można usłyszeć i przeczytać przede wszystkim w sezonie festynów strzeleckich. Od kilku lat to powiedzenie można znaleźć również na koszulkach, czapkach i bluzach firmy KSR-digital UG z Werl. Teraz przedsiębiorstwo otrzymało nieprzyjemną przesyłkę od kancelarii adwokatskiej. Wezwała ona spółkę do zaprzestania sprzedaży tych artykułów. Firma Alljagd GmbH z Lippstadt rości sobie prawa do tego tradycyjnego okrzyku i powołuje się na swój unijny znak towarowy, który od maja bieżącego roku jest zarejestrowany w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO). Czy przedsiębiorstwo musi ustąpić?
Roszczenia z tytułu prawa znaków towarowych?
Co do zasady każdy właściciel prawa do znaku towarowego może zakazać sprzedaży towarów lub świadczenia usług pod swoim znakiem towarowym. Rejestracja znaku towarowego w EUIPO przyznaje właścicielowi wyłączne prawo do używania tego znaku dla zarejestrowanych towarów i usług. Spółka Alljagd GmbH zarejestrowała znak „HORRIDO“ dla odzieży i dlatego co do zasady może uniemożliwić innym przedsiębiorstwom oznaczanie nim odpowiednich towarów. Użycie bez zezwolenia naruszyłoby prawo do znaku towarowego spółki Alljagd GmbH i mogłoby prowadzić do roszczeń z tytułu zaniechania oraz odszkodowania.
Dotyczy to jednak wyłącznie sytuacji, gdy znak towarowy był rzeczywiście używany w rozumieniu ustawy o znakach towarowych, a spółka KSR-digital UG ponosi odpowiedzialność za naruszenie. Od momentu zwrócenia uwagi przez spółkę Alljagd GmbH na unijny znak towarowy należałoby jednak przyjąć istnienie odpowiedzialności.
Dyrektor zarządzająca zleca sporządzenie pisma polemicznego
Dyrektor zarządzająca Laura Kerkhoff nie zamierza się jednak z tym pogodzić. Zleca ona swojemu pełnomocnikowi prawnemu sporządzenie pisma polemicznego. Dokładna argumentacja zespołu pani Kerkhoff nie jest znana. Wnikliwa analiza jest jednak wskazana, ponieważ w prawie znaków towarowych często decydują szczegóły.
Kluczowe pytanie dotyczy tego, czy użycie tego powiedzenia ma charakter „użycia znaku towarowego“ – to znaczy, czy hasło zostało umieszczone na towarze w celu odróżnienia własnych towarów od towarów innych podmiotów oraz wskazania ich pochodzenia. „Horrido!“ jest jednak tradycyjnym okrzykiem i z reguły nie jest postrzegane jako nazwa handlowa wyróżniająca określone artykuły. Jeśli hasło jest nadrukowane na dużej powierzchni odzieży, służy ono w mniejszym stopniu odróżnieniu w rozumieniu prawa znaków towarowych, a w większym celebrowaniu kultury strzeleckiej lub łowiectwa. W związku z tym wychodzimy z założenia, że pani Kerkhoff ma bardzo duże szanse w sporze dotyczącym prawa znaków towarowych.
Jak potoczy się dalsze postępowanie, pozostaje kwestią otwartą. Na razie na koszulkach firmy z Werl w każdym razie nadal widnieć będzie „Horrido!“.








